Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MNK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MNK. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 listopada 2020

Mahometańskie kobierce, ceramika azjatycka i Julian Nowak

Pisałam już na blogu o wystawie na Wawelu pt. Sztuka Wschodu. Namioty tureckie. Oprócz namiotów są na niej prezentowane również dywany i makaty. W międzyczasie trafiłam na ciekawe archiwalne fotografie z Sukiennic z 1934 r. gdy właśnie w tym oddziale MNK prezentowano (od lutego do kwietnia) wystawę Kobierców Mahometańskich, Ceramiki Azjatyckiej i Europejskiej. Zobaczcie jak pięknie te materiały prezentowały się na ścianie. Mimo tego, że zdjęcia są czarno-białe, to dzięki bogatej ornamentyce kobierców zachwycają swoim pięknem choć zarówno w ich przypadku jak i dla ceramiki, kolor ma jednak znaczenie!





Niektóre z eksponatów z poniższej gabloty można nawet odszukać w zdigitalizowanych współcześnie zbiorach MNK i zobaczyć je w pełnej, kolorowej krasie:


Np. ołtarzyk z z figurką bodhisattwy Guanyin

Czy Kadzielnica – trójnóg z uchwytami, z plastyczną dekoracją:

Urocza figurka lwa "fo" w wersji archiwalnej i współczesnej:

Kolor ma znaczenie!

Z ciekawostek:
  • cały dochód z wystawy przeznaczono na fundusz budowy nowego Gmachu Muzeum Narodowego (czyli obecnego Gmachu Głównego z Al. 3-go Maja)
  • sporo eksponatów prezentowanych na wystawie pochodziło z kolekcji Juliana Ignacego Nowaka, bakteriologa, profesora medycyny i weterynarii, którego krakowianie mogą kojarzyć ze Stanisławem Wyspiańskim i budynkiem Towarzystwa Lekarskiego z ul. Radziwiłłowskiej 
  • kolekcja Nowaka (w tym kartony Stanisława Wyspiańskiego) trafiła, zgodnie z zapisami jego testamentu do MNK po wojnie (w 1946 r.)
Nie jestem najlepsza w rozpoznawaniu ludzi na fotografii, ale wydaje mi się, że Julian Nowak to mężczyzna stojący najbardziej po lewej na poniższej fotografii przedstawiającej oficjalne otwarcie wystawy w Sukiennicach:


sobota, 24 października 2020

Nie tylko Kopiec Kościuszki

Z okazji 200-lecia istnienia krakowskiego Kopca Kościuszki 16 października uroczyście otworzono nowe Muzeum Kościuszkowskie. Przy okazji jesiennego spaceru warto obejrzeć prezentowaną tam wystawę a ja przygotowałam przegląd pamiątek po Kościuszce ze zbiorów MNK. 

Łopata którą zaczęto sypanie Kopca Kościuszki


Fajka pamiątkowa w kształcie popiersia Kościuszki

Fragment koszuli Tadeusza Kościuszki

Tabakierka z pokrywą wykonana przez T. Kościuszkę

Puszka na tytoń wykonana przez Kościuszkę (pamiętam, że była do zobaczenia na wystawie #dziedzictwo w MNK):


Pierwszy polski pieniądz papierowy z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej:


Mama Tadeusza Kościuszki - Tekla z Ratomskich Kościuszkowa:

Filiżanka z portretem:


a nawet rękawiczki:

I na koniec wydarzenie, którego 200. rocznica jest właśnie obchodzona:

niedziela, 27 września 2020

Święci od zarazy - św. Sebastian

Pisałam już na blogu o świętych od zarazy - zaczęłam od świętej, trochę mniej powszechnie łączonej z epidemią czyli św. Rozalii. A dzisiaj, dla równowagi święty płci męskiej, który przychodzi do głowy jako pierwszy gdy myślimy o wstawiennictwie przeciw morowemu powietrzu. 

Jak to się stało, że jeden z pierwszych męczenników chrześcijańskich czyli św. Sebastian, który jako oficer w wojsku rzymskiego cesarza Dioklecjana w III w. n.e. umęczony przez łuczników swojego zwierzchnika za wiarę w Chrystusa stał się w późniejszych czasach wspomożycielem ludzi w czasach zarazy? 

San Sebastian El Greco

Strzały, które będąc początkowo sposobem zadawania męczennikowi bólu przez rzymskich łuczników stały się atrybutem świętego. I to właśnie one związały go na stałe z opieką nad zarażonymi, gdyż w średniowieczu właśnie za pomocą strzał z nieba w symboliczny sposób przedstawiano zarazę. 

Święty Sebastian stał się patronem od morowego powietrza po zarazie z Lombardii (!) z VII w. Później w trakcie epidemii czarnej śmierci (XIV i XV w.) jego kult i przedstawienia były bardzo popularne. 

W zbiorach MNK dostępnych online jest kilka ciekawych przedstawień tego świętego - od dzieł najstarszych do najmłodszych w wykonaniu różnych artystów i różnymi technikami. Poniżej przygotowałam dla Państwa ich przegląd. 

🎥 Strefa oglądania 🎥




W poniższym linku wersja filmu z "klikalnymi" linkami do dzieł:

💪 Strefa działania 💪


Zachęcam do wybrania przedstawienia św. Sebastiana, które podoba się Państwu najbardziej i wskazania go tutaj w formule "burzy mózgów". 

Przy okazji warto pamiętać, że popularność przedstawień św. Sebastiana w dawnych czasach związana była również z możliwością pokazania (i oglądania!) męskiego aktu. 

piątek, 25 września 2020

Czyja to karykatura?

Kazimierz Sichulski znany jest nie tylko jako miłośnik huculszczyzny ale także jako twórca karykatur. Tych ostatnich tworzył całe cykle np. przedstawiający swoich kolegów po fachu, czyli malarzy. Łobuzerski błysk w oku Sichulskiego, który na pewno przydawał się przy tworzeniu tych humorystycznych wizerunków zobaczyć można m.in. na tej (rzadkiej!) fotografii przedstawiającej go w młodym wieku:

https://zbiory.mnk.pl/pl/wyniki-wyszukiwania/katalog/333667?phrase=sichulski%2520portret (muszę się w tym miejscu nieskromnie pochwalić, że udało mi się na tej fotografii zidentyfikować tego młodego mężczyznę jako właśnie Kazimierza Sichulskiego co mnie niezmiernie cieszy :D) 

Karykatur autorstwa Sichulskiego doczekał się m.in. Józef Mehoffer, Jacek Malczewski czy Stanisław Wyspiański a także pisarze np. Henryk Sienkiewicz czy Władysław Reymont:



💪 Strefa aktywności 💪

Zachęcam do pogłówkowania nad podobieństwem karykatur do oryginałów i zgadywaniu jaki malarz został sportretowany - quiz. 

A kogo karykatura podoba się Wam najbardziej - podziel się swoją opinią w ankiecie. 

🎥 Strefa filmowa 🎥

Zachęcam również do obejrzenia filmu o Kazimierzu Sichulskim przygotowanego przez Urszulę Kozakowską-Zauchę z MNK. 

środa, 23 września 2020

WW czyli Wawel Wschód

Od połowy września dzięki wystawie pt. Sztuka wschodu. Namioty tureckie można znowu oglądać eksponaty ze zbiorów sztuki wschodniej na Zamku Królewskim na Wawelu. Oprócz tytułowych namiotów zobaczyć można również dywany i makaty a także barwną ceramikę oraz militaria. Wszystko zachwyca feerią barw, bogactwem aplikacji i ornamentów a także wysokiej jakości materiałami wykonania. 

Przy tej okazji zajrzałam do zbiorów online Muzeum Narodowego w Krakowie w poszukiwaniu podobnych wątków i znalazłam taki namiot (szkoda, że zdjęcie czarno-białe):


A także kobierzec modlitewny typu kula:

oraz kobierzec typu ladik:


piękną aksamitną makatę:

Sporo militariów i tkanin rodem z Turcji a także polskich wyrobów zafascynowanych wzorcami tureckimi zobaczyć można także w oddziale MNK w Muzeum Książąt Czartoryskich. 


A lighthouse in Kraków?

I suppose that even if you are a foreigner either living or just visiting Kraków for a short time you would not expect to find a lighthouse in the city. It is not located by the sea nor it is a river port. However, thanks to one of its citizens from the 19th century one of the city towers becomes a lighthouse for a few days every year. 

Haby you got any ideas who was this citizen that I'm refering to in the above introcution? Somebody whose name does not seem Polish and his English was mastered enough to earn him a title of one of the greatest novelists to write in the English language. A person who left Poland at an early age and travelled to exotic countries, living the life of a sailor for a long time and gathering enough of thoughts and experience on the condition of human beings. A writer whose texts are that universal though written in the 19th and early 20th century that they inspire e.g. Francis Ford Coppola. 

Yes, I'm speaking about Joseph Conrad, born as Józef Korzeniowski. It is thanks to him and the fact of his short period of living in Kraków (in Poselska Street you can find a plaque commemorating this fact) and the organisers of the Conrad Festival that the City Hall Tower becomes a lighthouse for a few days in October. 

And since October and this year edition of the festival is getting closer and closer I wanted to remind you of the person and also you can check for yourself if the light on the City Hall Tower will again lead all the lovers of literature to Kraków between 19 and 25 of October. 


While waiting fir this magical moment in October we can have a look at the pictures of lighthouses  (also exotic one) from the online collection of the National Museum in Kraków:



You can also visit the branch of the Museum of Kraków-Rynek Underground to move back in time to the centuries when Kraków was among the cities of the Hanzeatic League (mostly ports) as an important centre of trade. 

wtorek, 22 września 2020

Artysty praca z domu

Dopiero niedawno przeżywaliśmy ograniczenia dotyczące wychodzenia z domów i przemieszczania się po mieście ze względu na panującą pandemię. Gdyby podobne obostrzenia dotknęły krakowskich artystów z przełomu XIX i XX w., to na całe szczęście sporo z nich mogłoby nadal tworzyć w zaciszu swoich pracowni, które często znajdowały się w ich własnych domach mieszkalnych.

Teraz, na szczęście wychodzenie z domu i poruszanie się po mieście nie jest ograniczone i dlatego tym bardziej zdecydowałam się na wpis o pracowniach – szczególnie, że pracowniany charakter danego miejsca, czy budynku, jest często, do dnia dzisiejszego widoczny w przestrzeni miejskiej. Spacerując ulicami warto zwrócić uwagę np. na wysokie okna, mające wpuszczać do wnętrz odpowiednią ilość światła naturalnego. Oczywiście czasami fakt mieszkania i tworzenia artysty w danym miejscu, jest przypomniany także za sprawą tablicy pamiątkowej – wtedy nie ma już żadnych wątpliwości co do przeznaczenia dodatkowo doświetlanych pomieszczeń. Takie tablice w Krakowie przypominają nam np. o Oldze Boznańskiej czy Stanisławie Wyspiańskim.

Dom rodzinny Olgi Boznańskiej na obecnej ul. Piłsudskiego
z widoczną pracownią (po lewej na górze) oraz tablicą pamiątkową przypominającą artystkę (na prawo od drzwi wejściowych)

Ciekawymi wskazówkami rzucającymi również światło na okolicę, w której znajdowały się pracownie malarskie są widoki z ich okien uwiecznione przez artystów np. Juliana Fałata, Wojciecha Weissa czy Jacka Malczewskiego - można je zobaczyć w zbiorach online Muzeum Narodowego w Krakowie, ale przed tym polecam quiz: 

💪 Strefa działań 💪:

Zachęcam do spróbowania swoich sił w krótkim, rozgrzewkowym quizie polegającym na łączeniu adresów pracowni oraz dzieł (widoków z pracowni) z ich twórcą.

https://forms.gle/kNbaJe65MRjbQSCk7


📃 Strefa materiałów 📃:

Przygotowałam także materiał w formie .pdf z planem miasta Krakowa (z przełomu XIX i XX w.) z zaznaczonymi lokalizacjami kilku pracowni krakowskich artystów (tych z quizu + dodatkowych).


📖 Strefa lektury 📖:

Na wakacje polecam tekst o krakowskich pracowniach artystycznych z przełomu XIX i XX w., który można przeczytać w rozdziale pt. Pracownie w katalogu wystawy „Kraków 1900” MNK.


poniedziałek, 14 września 2020

Opakowani

Wiecie, że opakowania mają swój dzień? Przypada na 15 września. Gdy przejrzałam zbiory online Muzeum Narodowego w Krakowie szukając opakowań, z bazy eksponatów wyskoczyły mi istne cudeńka więc przestałam się dziwić, że np. pudełka doczekały się swojego "święta" w kalendarzu. 

W sumie, opakowania otaczają nas z każdej strony. Niestety, współcześnie w dość przerażającej ilości. Weźmy na przykład opakowanie prostego kremu, który kupuję - składa się ono z zewnętrznej folijki, kartonika, twardego plastikowego "gniazdka", w którym dopiero siedzi plastikowe pudełko z właściwym produktem, czyli kremem. Tragedia! Miałam nawet pisać do producenta, żeby zmienił podejście i oszczędzał surowce... 

Mając na uwadze "bohatera" powyższego zaangażowanego surowcowo wstępu zacznijmy nasz muzealny przegląd od pudełka na puder, z zawartością (swoją drogą ciekawe co by się stało, gdyby przypudrować sobie nosek takim pudrem z lat 30-tych XX w. ;) skutkiem ubocznym mogłoby być przeobrażenie się w Micheala Jacksona ;) ). 


Z ciekawostek, powyższe okrągłe pudełko pudru związane jest z fabryką Miraculum (tę nazwę o charakterystycznym liternictwie i kolorze, jeszcze do niedawna można było zobaczyć górującą nad poprzemysłowym Zabłociem, gdyż właśnie przy ul. Zabłocie 23 znajdowała się fabryka kosmetyków  powstała z połączenia dwóch zakładów, jednego utworzonego przez Doktora Lustra i drugiego założonego przez Czesław Śmiechowskiego). Puder egzotyczny miał różne odcienie, pakowany był do puzdereczek o różnych średnicach i był produktem na tyle dobrej jakości, że w 1931 r. wygrał Grand Prix na Światowej Wystawie w Paryżu. Można też wydedukować, że kosmetyki Miraculum były podrabiane, gdyż na opakowania umieszczona była formułka - "Prawdziwy tylko z podpisem Doktora Lustra" (a może był to tylko sprytny zabieg marketingowy). 


📖 Strefa lektury 📖

Polecam przewodnik po Zabłociu 

Stronę z historią Miraculum 


Inne opakowania ze zbiorów MNK służyły do przechowywania biżuterii czy np. zegarka:




środa, 2 września 2020

Rozalia pandemiczna

Dla młodzieży i dzieci szkolnych wakacje dobiegły już oficjalnie końca. Można jednak ciągle wracać myślami do wakacyjnych szlaków i słońca. Dla mnie takim wspomnieniem, do  którego chętnie wracam teraz myślami, była wycieczka do Koninek, gdzie mimo całego spokoju i cudowności przyrody rzeczywistość pandemiczna przypomniała o sobie - na szczęście w dość pozytywny, dający nadzieję sposób. Stało się to za sprawą przydrożnej kapliczki, którą tyle razy jako dziecko mijałam nigdy nie skupiając się nad jej wezwaniem (na usprawiedliwienie mojej ignorancji dodam, że być może tabliczka z informacją o patronce pojawiła się tam dopiero po moich corocznych wizytach w tamtych gorczańskich stronach). Ciekawe jest to, że równie dobrze patronem chroniącym od zarazy mógłby być św. Sebastian czy św. Roch ale w Koninkach kapliczkę wystawiono właśnie świętej Rozalii. Bardzo możliwe, że jest to związane z faktem popularności kultu maryjnego, a więc kobiecego, na terenach wiejskich. Bez względu na motywacje poświęcenia świętemu danej płci kapliczka pięknie prezentuje się w gorczańskim krajobrazie. Ławeczka przed wejściem zachęca do odpoczynku a dwie piękne, stare lipy zapewniają cień tak poszukiwany w słoneczne, gorące, sierpniowe popołudnie. Według polskiej tradycji adaptującej opowieści z dalekiego i egzotycznego, bądź co bądź Bliskiego Wschodu, gdzie żył Chrystus ze swoją matką - to właśnie pod lipą (a nie pod palmą) schroniła się Święta Rodzina podczas ucieczki do Egiptu. Właśnie dlatego wiejskim, przydrożnym kapliczkom najczęściej w Polsce towarzyszą właśnie lipy. A ich charakterystyczne korony i tym razem ułatwiły mi lokalizację kapliczki z daleka (bo dziecięcej pamięci, w zakresie długości, wysokości i odległości nie można do końca ufać...). 



We wnętrzu obrazy patronki i innych świętych, mały ołtarzyk i świeże kwiaty. 

Kapliczka to idealne miejsce na zatrzymanie się a może nawet na podjęcie próby zastopowania nękającej nas obecnie pandemii. Udało się to w XIX w. gdy mieszkańcy Gorców wyczerpani najpierw powodzią, gradobiciem i głodem a potem epidemią cholery prosili o wstawiennictwo św. Rozalię. W efekcie modlitw Koninki i pobliskie Zagronie zostały ocalone. 

O tych trudnych czasach pisał w swojej powieści pt. Pomór Władysław Orkan, który jest jednym z bardziej znanych Gorczan. W tworzeniu Pomoru Orkan wykorzystał wspomnienia swojej matki Katarzyny, która straciła ojca w czasie zarazy. 

My też pamiętajmy o św. Rozalii żyjącej w XII w. na gorącej Sycylii. Szczególnie w dzień poświęcony pamiątce jej śmierci czyli 4 września. 

Taki wizerunek świętej można znaleźć w zbiorach online Muzeum Narodowego w Krakowie:


Warto też odwiedzić krakowskie Muzeum Etnograficzne, w którym w izbie krakowskiej na ścianie ze świętymi obrazami w towarzystwie przedstawień o tematyce chrystologicznej i maryjnej znajduje się wizerunek właśnie tej świętej. Dlaczego? Rozalię Zaród ze wsi Kłyż wymalowała powałę, piec a także obramienia drzwi i okien izby. Taka forma zdobienia domów jest bardzo popularna na Powiślu Dąbrowskich które słynęło z malowanych chat (najbardziej znane znajdują się w Zalipiu). 

📖 Strefa lektury 📖

Przy okazji zachęcam do przeczytania dostępnej online twórczości Władysława Orkana https://wolnelektury.pl/katalog/autor/wladyslaw-orkan/

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Kraków pomalowany

Krakowski Zarząd Zieleni Miejskiej (ZZM) działa aktywnie by zazielenić nasze miasto np. przyczyniając się do zakwitnięcia Placu Axentowicza. 

W planach zrewitalizowanego i zazielenionego placu jest również m.in. Rabata Malarska czy informacje o Teodorze Axentowiczu. 

Te działania ZZM zainspirowały mnie do "pokolorowania" planu Krakowa i stworzenia jego "malarskiej" wersji. W efekcie ulica (lub plac), której patronuje artysta posiada na tym planie swoją spersonalizowaną "pinezkę", po kliknięciu której pojawia się dzieło "patrona" pochodzące ze zbiorów online Muzeum Narodowego w Krakowie. Starałam się by dziełem tym, w miarę możliwości był pejzaż, lub by natura była jego elementem. 

Zachęcam do oglądania:

niedziela, 23 sierpnia 2020

Latarnia morska w Krakowie

Nikogo nie trzeba przekonywać, że Kraków to, pod wieloma względami, miasto wyjątkowe. Jednym z powodów jego wyjątkowości, który przyszedł mi do głowy, gdy przygotowywałam wpis na Dzień Latarni Morskich (16 sierpnia) był fakt, że mimo iż miasto nie leży nad morzem, to posiada latarnię morską. Co prawda obracające się źródło światła na wysokiej wieży pojawia się w Krakowie tylko raz do roku. Pewnie wiecie gdzie i z jakiej okazji? Ale o tym za chwilę, bo może nie wszyscy wiedzą, a chcieliby mieć chwilę na zastanowienie się... 

Taki czas na zastanowienie się może dać obejrzenie przedstawień latarni morskich ze zbiorów MNK:



A poniżej, uchwycone przeze mnie w latach ubiegłych, przeobrażenie Wieży Ratuszowej w latarnię morską podczas jesiennego Festiwalu Conrada:

Wyjątkowość przemiany krakowskiej Wieży Ratuszowej w latarnię morską podkreśla jeszcze fakt, że zabytek ten jest pamiątką po miejskim Ratuszu, którego historia sięga XIV wieku. We wnętrzach wieży, która jet obecnie jedyną pamiątką po siedzibie władz miejskich, a kiedyś była symbolem i oznaką władzy nad miastem znajduje się obecnie oddział Muzeum Krakowa. 

Połowa XIV w. czyli czasy, do których cofamy się zaglądając do Wieży Ratuszowej, to również początek przynależenia Krakowa do Hanzy, czyli związku miast handlowych, w ogromnej większości swoją pozycję ekonomiczną czerpiących z handlu morskiego. Ta przynależność świadczyła o wadze i znaczeniu Krakowa, który nie był w sposób bezpośredni miastem portowym (jak większość miast hanzeatyckich) ale zasłynął jako centrum tranzytowym handlu miedzią i zbożem leżąc na przecięciu kilku ważnych szlaków handlowych i znaczeniu ekonomicznym. 

M.in. o związku hanzeatyckim i wspomnianych trasach przemierzanych przez kupców można dowiedzieć się więcej z wystawy Śladem europejskiej tożsamości Krakowa w oddziale Rynek Podziemny Muzeum Krakowa. 


sobota, 22 sierpnia 2020

MleczNiKi

Nie spodziewałam się, że mleko roślinne może mieć swój dzień, ale okazało się, że nie dość, że taki dzień  (i to jeszcze światowy!) naprawdę istnieje, to jeszcze przypada na dzisiaj. Żeby nie przeszedł on zupełnie bez echa i domyślając się, że nie ma dnia zwykłego, zwierzęcego mleka (choć kto wie...), to postanowiłam wykorzystać dzisiejsze święto i przygotować przegląd naczyń na mleko tzw. mleczników ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie. 

Wśród eksponatów znajdują się mleczniki wykonane z porcelany czy fajansu ale i metalu. Spośród tych porcelanowych i fajansowych wybrałam, przede wszystkim te, które pochodzą ze znanych manufaktur: Baranówki i Korca (starsze i bardziej tradycyjne w formach), Ćmielowa (https://zbiory.mnk.pl/pl/wyniki-wyszukiwania/katalog/227844) i Chodzieża (https://zbiory.mnk.pl/pl/wyniki-wyszukiwania/katalog/240441), a także mlecznik zaprojektowany w stylu zakopiańskim przez Stanisława Witkiewicza. 

Korzec

Baranówka

Mlecznik projektu Stanisława Witkiewicza (kształtem nawiązujący do drewnianych góralskich czerpaków na mleko)
(srebrny mlecznik z innego zestawu stołowego tego samego artysty w podobnym stylu do zobaczenia tutaj http://muzea.malopolska.pl/obiekty/-/a/content/1116089/26957/pop_up?_101static_viewMode=print) 

Mlecznik metalowy (posrebrzany) z Anglii



środa, 19 sierpnia 2020

Uśmiech! na Światowy Dzień Fotografii

Światowy Dzień Fotografii przypada co roku 19 sierpnia ponieważ właśnie w ten letni dzień 1839 roku francuski rząd wykupił patent aparatu fotograficznego i udostępnił go do użytku powszechnego. 

Z okazji tegorocznej rocznicy tego, bądź co bądź wiekopomnego wydarzenia wyłowiłam z bogatych zbiorów online MNK zabawne fotografie po to by wywołać uśmiech na twarzach Czytelników :) 

W temacie ciekawych a czasem wręcz absurdalnych ujęć portretowych polecam wystawę stałą pt. Portret w Muzeum Fotografii - https://mhf.krakow.pl/?action=exhibition&param=current&id=260. Częstymi elementami wystroju atelier, które w różnych konfiguracjach pojawiały się jako rekwizyty na zdjęciach  były np. kolumna, meble (fotele, krzesła, stoliki), rośliny doniczkowe czy kotary i tła. Czasami jednak przy (lub wręcz na) portretowanych pojawiały się bardziej abstrakcyjne i nieintuicyjne przedmioty jak np. wypchane zwierzęta czy stroje, w które fotografowani byli przebierani. 

Ryk tego dzikiego zwierzęcia musiał być ogłuszający dla portretowanej:

Szaleni Kapelusznicy prawie jak z Alicji w Krainie Czarów:


Na pewno było mu gorąco ale wzrostem pasował do Napoleona:

Trudno zobaczyć gdzie na głowie są włosy tej pani a gdzie elementy dekoracyjne z nakrycia głowy:

Książka jako podpórka dla ramienia:


Czyż ten mężczyzna na portrecie to nie skóra żywcem zdarta z Franciszka Pieczki?:


📖 Strefa lektury 📖 

Dłuższy artykuł na temat Światowego Dnia Fotografii we wpisie na stronie National Geographic, któremu zawdzięczamy wiele kultowych fotografii.